Konstanty (Kot) Piekarski 1915-1990

SŁOWO WSTĘPNE

Relacja, którą przedstawiam, jest oparta na moim pięcioletnim pobycie w niemieckich obozach koncentracyjnych w czasie II wojny światowej. Nie jest to relacja historyczna, gdyż my, niewolnicy, nie znaliśmy planów tych, którzy nas zniewalali, ani nie jest to duplikacją historii Holokaustu. Wolałem opisać wypadki w formie wydarzeń, w przekonaniu, że taka forma najlepiej uwidocznia heroizm i beznadziejność, które były ważnymi składnikami naszego życia codziennego.

Możliwie najszlachetniejszy przykład bohaterstwa dał Witold Pilecki, kapitan polskiego wywiadu, który we wrześniu 1940 r. dał się dobrowolnie aresztować przez Gestapo i wysłać do Auschwitz w celu zorganizowania tam komórki oporu wśród oficerów polskiej armii. Zadanie prawie niemożliwe do zrealizowania, zważywszy niesamowitą brutalność niemieckich kapo i czujność Gestapo. Pilecki jednak nie był zwykłym człowiekiem. Jego odwaga i determinacja była natchnieniem dla mnie i innych do pokonywania, mimo naszych skromnych środków, ogromnych niebezpieczeństw, takich jak stałą groźbę tortur, egzekucji, przymieranie głodem.

Inne postacie w tej historii są przedstawicielami różnych narodowości i osobowości; ich wartości moralne, zapatrywania religijne i skłonności polityczne świadczyły o różnorodności opinii jakie można było znaleźć w tym wypaczonym świecie, który wielu z nas przyjmowało za normalny. Większość postaci występuje pod własnymi nazwiskami; powojenne losy tych, których udało mi się wytropić, opisuję w epilogu. Pozwoliłem sobie skorzystać z praw literackich stwarzając syntetyczne postacie, w których cechy charakterystyczne dwóch lub więcej osób zlewają się w jedną i zastosowałem pewną selektywność wypadków i poczynań, które lepiej ilustrują codzienne warunki w jakich żyliśmy. Mam nadzieję, że obraz jaki przedstawiam jest wiernym odbiciem tamtych czasów. Mimo różnorodności poglądów zauważyłem, że łączy nas wspólny mianownik właściwy dla całej ludzkości - nasza instynktowna motywacja do przetrwania w obliczu wszystko przenikającej przemocy.

W odróżnieniu od wielu innych autorów książek na temat życia w obozach koncentracyjnych, nie uważam, że okrucieństwo, którego doświadczaliśmy lub byliśmy świadkami, było wyłączną cechą naszych niemieckich ciemiężycieli. Odznaczali się nim również polscy, ukraińscy, a nawet żydowscy więźniowie. Jest zbytecznym podkreślać okrucieństwo jako znamienny fenomen naszej powojennej kultury. Ważniejsze jest rozpoznać je jako takie i zwalczać naszą, równie silną, zdolnością rozumowania. Tylko w ten sposób będziemy mogli zapobiec powtórzeniu się wypadków, których moja historia jest tylko małym fragmentem.

Chciałbym wyrazić moją wdzięczność Richardowi Lawrence za jego pomoc w edycji oryginalnego manuskryptu.

K. Piekarski
marzec 1989